Ubaw w Ekstraklasie
Łódź, 23 maj 2026
Ponieważ już pisałem na tej witrynie, że jestem kibicem piłkarskim, chciałbym podzielić się tutaj swoimi wrażeniami z zakończonych ostatnio rozgrywek polskiej Ekstraklasy. Mnie najbardziej rozbawili 'kaci' z małopolskiej wioski o nazwie Nieciecza. Chociaż już dawno zostali zdegradowani, ambitnie grali dalej wycinając inne drużyny. Najpierw na wyjeździe odarli ze złudzeń Arkę Gdynia, a potem u siebie bezlitośnie ograli Lechię Gdańsk (widocznie nie lubią ludzi znad morza) zapewniając Piastowi Gliwice uniknięcie degradacji.
Najbardziej oczywiście kibicuję Widzewowi Łódź. Chciałbym zwrócić uwagę jego właściciela i działaczy na doskonałą pracę, jaką wykonał trener Vuković. Skoro prowadząc drużynę w 11 meczach zdobył 18 punktów (pokonując m. in. mistrza Polski, którym został Lech Poznań), to w 34 meczach zdobyłby, jak łatwo policzyć, ok. 56 punktów, co dałoby miejsce na podium.
Można to osiągnąć w nowym, na pewno bardziej wymagającym sezonie, ale trzeba koniecznie zatrudnić jakiegoś dobrego ofensywnego gracza, bo obrona z dwoma reprezentantami Polski już traci bardzo mało goli. Nawiasem mówiąc, gdyby ktoś taki trafił zimą do Łodzi zamiast tego biednego Afrykanina (gdy dowiedziałem się o jego transferze, złapałem się za głowę), Widzew mógłby dokonać tego, czego nie zdołała Legia Warszawa (szkoda, bo ubaw byłby większy), tj. przejść ze strefy degradacji do strefy pucharowej (umożliwiającej uczestniczenie w rozgrywkach europejskich).
W zakończonym sezonie bardzo wiele działo się w końcówkach meczów. GKS Katowice w ten sposób dostał się do pucharów wykorzystując wpadkę Pogoni Szczecin w ostatniej kolejce, ale Legia powinna przede wszystkim szukać błędów u siebie. Gdyby przedtem nie straciła bramki w dosłownie ostatniej sekundzie meczu z Górnikiem Zabrze, grałaby w Europie. Jednak muszę z przykrością stwierdzić, że mistrzem w traceniu punktów w końcówkach został Widzew. Tylko za trenera Vukowića zgubił cztery punkty, a za poprzednich trenerów nie było dużo lepiej. Czyżby zawodziło przygotowanie kondycyjne?
Mam jeszcze jedną pozytywną uwagę. Poziom Ekstraklasy systematycznie rośnie. Gra tu coraz więcej piłkarzy o sporej wartości rynkowej, w tym reprezentantów innych krajów. Niektórzy z nich pojadą na najbliższe mistrzostwa świata, podczas gdy nasi, jak wiadomo, nie (wynika to z dziwacznych reguł eliminacyjnych ustalonych przez FIFA). W obecnej sytuacji działacze naszych klubów powinni zwracać baczną uwagę na to, kogo i za ile chcą sprowadzić. Minęły już czasy, gdy zawodnicy z drugiej ligi niemieckiej lub hiszpańskiej gwarantowali odpowiedni poziom. O ile pamiętam, żaden gracz sprowadzony z amerykańskiej ligi MLS nie zrobił w Ekstraklasie kariery. I myślę, że ligi takie jak słowacka (ale nie czeska), chorwacka, węgierska, itp., są wyraźnie słabsze od polskiej.
Zbigniew A. Nowacki